Niechorze - Niechorze

Na wakacje do Niechorza nie chciało mi się jechać wcale. Taka mała dziura zabita dechami, co tam można robić? Na dodatek w pensjonacie
Niechorze nie było żadnego bilarda, czy automatów - kompletna nuda. W Warszawce można się zawsze jakoś rozerwać. Jak już nie ma się pomysłu na dzień, to się chociaż znajomych kolesi spotka i jakiegoś browca zarzuci. Ten pobyt nad morzem miał być dla mnie katorgą, ale tak naprawdę nie był najgorszy. Spotkałem odjazdowych ludzi, na dyskotece, która się co wieczór we wsi odbywała. Nawet dragi tu mają, choć jakość to szit. Takiej gandzi jak w Niechorzu nie chciałbym już nigdy zajarać. Moczona w jakimś świństwie, że się potem nudności i ból głowy miało, nie to jak nasz warszawski, cywilizowany staf. Najważniejsze, że chociaż spotkałem ludzi ze skłotu w Warszawie. Przyjechali tu po namiot, też chcieli tu odpocząć, a wybrali Niechorze, bo akurat jechał tu autobus z kolonistami, a kierowca to ich znajomy. Generalnie, gdyby nie oni to byłaby całkowita padaka, a tak choć o czymś