Pobierowo - Pierwsza praca błękitnego ptaszka.
Lato było szczególnym okresem w moim życiu. Można było bez większych problemów szlajać się po kraju. Gdy na przykład w maju, albo czerwcu spotykała milicja jakiegoś długowłosego typka, w godzinach zajęć szkolnych, nie zawsze udało się wykpić. Często jeżdżąc po Polsce nie znałem godzin lekcyjnych i całego tego harmonogramu zajęć i przede wszystkim adresów szkół w tych miejscowościach. Na konkretne pytania przeszkolonych milicjantów, nie miałem konkretnej odpowiedzi. Podobało mi się wiosną w Pobierowie. Przed sezonem trochę ludzi uwijało się z remontami, a ja czasem, tam pomagałem w zamian za nocleg i jakiś obiad. Bardzo mi to odpowiadało, więc Pobierowo było super. Milicja tam się nie kręciła, a gdyby nawet to chłopak chodzący w ubraniu roboczym nie wyglądał na błękitnego ptaszka.
Pobierowo miało jeszcze tą zaletę, że, gdy wyjechałem na tydzień do Karpacza, to po powrocie miałem dalej fory u kierowniczki ośrodka. Nie zapomnę Pobierowa, bo pierwszy raz w życiu przesiedziałem na tyłku przez prawie pół roku.